EI/SP4Z 

CQ WW CW Contest 2004

 Moja wyprawa DX-owa do Irlandii, 24-28.11.2004

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć

 Zaraz po przylocie do Irlandii  Sprzęt rozłożony na stole Po doświadczeniach grupy TX9 na Chesterfield jak zniszczono im wzmacniacz na lotnisku (Strona TX9) wszystko starannie popakowałem w rury izolacyjne od hydraulika Parę kilo aluminium i innych elementów wyposażenia. W tle moi bratankowie: George i Peter 

Przygotowania przed zawodami CQWW


      Decyzję pracy w zawodach CQ WW CW 2004 z Irlandii podjąłem kiedy postanowiłem pojechać do Brukseli w Belgii na Międzynarodową Konferencję Inżynierów Elektryków (EUREL). Mój starszy brat Wojtek mieszka w Maynooth (25km od Dublina) w Irlandii od wielu lat. Nigdy nie byłem jeszcze w Irlandii. W zawodach największych na świecie wybrałem kategorię: pojedynczy operator, wiele pasm, mała moc (SOAB LP). Trzeba było więc zawieść mnóstwo sprzętu radiowego. Okazało się, że Wojtek i nasz ojciec jadą wspólnie do Dublina z Polski jeden tydzień wcześniej przed moją konferencją w Belgii. Zabrali więc oni mnóstwo wyposażenia (maszt, antenę, radiostację). Konferencja w Brukseli odbyła się w poniedziałek i wtorek w tygodniu kończącym się weekendem z zawodami. Wcześniej spędziłem miły weekend w Brukseli. Przyleciałem z Brukseli do Dublina późnym wieczorem, aby być już gotowym do budowania stacji w środę rano. Brat powitał mnie na lotnisku: "Witamy w Irlandii, Ja właśnie przyleciałem z Madrytu parę minut wcześniej". Co za umiejętność organizacji swojego czasu - pomyślałem, po co dwa razy jeździć na lotnisko? Tak więc od jutra zostało 3 dni na przygotowania do zawodów.

 Część sprzętu była również opakowana w miękki materiał w celu uniknięcia uszkodzeń w transporcie Cały sprzęt przywieziony do Irlandii (prawie 40kg) pozostawiłem u brata w domu
  
Druty antenowe: Zielone i szare: odciągi (lekka linka PCV), dwie brązowe miedziane rolki: drut na Beverage (0.6mm ze starego trafo 15kV), czerwone: 2x38,5m INV V 160m, brazowe: 2x20m INV V 80m, jasnoniebieskie: 2x10m obrotowy dipol 40m, spiderbeam: czerwone-20m, niebieskie-15m, czarne-10m   Drobne elementy - bardzo ważne podczas konstrukcji
 

      W środę rano z wielką pomocą taty rozpoczęliśmy prace antenowe. Konstrukcja Spiderbeama była bardzo łatwa i przyjemna. Wszystko było przygotowane dokładnie w domu (dziękuję Gienkowi SP4JCQ i Krzysiowi SP4AQD za ich wielką pomoc w czasie testów anteny i ich inne porady oraz Tolkowi SP4CPB za pożyczenie baluna). W czasie prób rozkładania i składania masztu teleskopowego pojawiła się pierwsza niedogodność. Maszt zaczyna się średnicą 70mm, a kończy 30mm. Niestety dwie ostatnie sekcje były jednak zbyt cienkie, a tym samym gibkie, aby dźwigać obrotnicę i anteny. Zdecydowałem się więc używać tylko 5 sekcji po 1,5m każda. Wymagało to rozwiercenia lub przewiercenia pewnych otworów. Zabrane z Polski dodatkowe części jak śruby zapasowe czy rurka aluminiowa, bardzo tu się przydały. Nie śpieszyliśmy się bardzo. Po kilku godzinach antena była gotowa do podniesienia, ale na dworze zrobiło się już dość ciemno, aby to zrobić (niestety okres zimowy i dzień krótki). 

 łączki, przełącznik anten, izolatory, baluny, główna część masztu   Obrotnica, 50m koncentryka H155 (Spiderbeam), 150m RG58 (inne anteny), 50m kabla sterującego, baza do Beverage  Przed ciężką pracą
Po ciężkiej pracy - gotowa antena przed podniesieniem masztu 

      Skończyliśmy robotę na zewnątrz i w domu zaczęliśmy ustawiać radiostację. Antena była 2m nad ziemią ale w testach mogłem pracować z Ameryką Północną i Europą w paśmie 20m i 40m. Współczynnik dopasowania anteny SWR był bardzo dobry na wszystkich pasmach (Opis i informacje Cona DF4SA są nieocenione). Wojtek i jego trzej synowie (George, Peter i Luk) oraz sąsiedzi byli bardzo zainteresowani wieloma aspektami mojego bardzo technicznego hobby (a tak nawiasem to właśnie Wojtek zainspirował mnie do krótkofalarstwa w 1976 roku w szkole podstawowej w Łapach gdzie był ulokowany nasz klub SP4PBI, jednak On sam nie był posiadaczem licencji nadawcy). Jeden z sąsiadów nie mógł uwierzyć, że słyszy stację z kanadyjskiej Wyspy księcia Edwarda (PEI) gdzie mieszkają jego dziadkowie. Kto wie jak będę częściej przyjeżdżał do Irlandii może zostaną krótkofalowcami.

      Następnego dnia w czwartek zdecydowałem wypuścić maszt do góry ze Spiderbeamem, aby sprawdzić Invertedy na pasmo 160m i 80m. Było jednak bardzo trudno to zrobić. Maszt ma tylko jeden punkt blokowania poszczególnych sekcji - kiedy jest w pełni wypuszczona. Jest ciężko wysunąć go gdy jest przekrzywiony nie mówiąc już o zblokowaniu. Potrzebujemy więcej ludzi do pomocy. We dwóch nie zrobimy tego. Brat i jego synowie będą dopiero wieczorem. Musimy czekać. Tak więc siedziałem sobie w ogrodzie popijając kawę i zrobiłem wtedy szczegółowe zdjęcia całej konstrukcji.

 Pudełko do podłączenia invertedów 80&160m  Metoda montażu boomu i rozpórek Spiderbeama  Balun Spiderbeama, 1m wyżej - jego  podciągi, na końcu maszt z wędki do dipola na 40m
 Najbardziej odpowiedzialna część całego systemu antenowego

      Gdy tak rozmyślałem jak to będzie z wyciągnięciem masztu do góry, do domu wróciła bratowa Rossalyn i zobaczyła mnie trochę sfrustrowanego. Powiedziała: "Wiesiek nie smuć się, przejdź się teraz po Maynooth z dziadkiem (moim tatą), a potem pojedziemy po chłopców do szkoły w Kilcock 10 km stąd i pokażę Ci mały kawałek Irlandii. Jesteś pierwszy raz u nas. Czy chcesz cały ten czas spędzić w ogrodzie?" Nie zdawała sobie sprawy jak ważne dla nas krótkofalowców są to zawody - czasu coraz mniej a anteny na ziemi. Ale w tej sytuacji miała ona rację: resztę dnia spędziłem z rodziną. W czasie przejażdżki zapamiętałem dokładnie jeden z wielu pięknych widoków, które mi Rosy pokazała: mały kościółek, niemal w szczerym polu gdzie odbył się jej ślub z Wojtkiem kilkanaście lat temu. Byłem tak urzeczony tym widokiem, że zapomniałem wyjąć aparat fotograficzny z kieszeni.

 Trochę odpoczynku przed zawodami - impresje irlandzkie
Wielki zamek króla w okolicach Maynooth, 25km na północny wschód od Dublina   Wiecznie zielone pola golfowe tak jak cała Irlandia   W porcie żeglarskim na półwyspie Howth pod Dublinem

      W piątek rano Wojtek (sądzę, że Rosy porozmawiała z Wojtkiem o mnie wcześniej - kochana rozsądnie myśląca bratowa - dziękuję Ci bardzo) powiedział: Dzisiaj mam biuro w domu, a o 10:00 będę do dyspozycji. Zamknął się w swoim gabinecie i dokładnie o przyrzeczonej godzinie rozejrzeliśmy się wspólnie wokół: "Te prace z antenami zrobimy po południu bardzo łatwo i szybko" - powiedział i dodał, że teraz jedziemy na wycieczkę zobaczyć Dublin i okolice.

 Do Dublina było łatwo trafić - prosto za autobusem... albo za starym wehikułem retro - nawet nas wyprzedził!   Z moim tatą - święta Bożego Narodzenia już wkrótce
 Mój brat Wojtek - Dziękuje Ci za Twoją  gościnność i pomoc

      Był piękny, słoneczny i ciepły dzień. Na kilka godzin zapomniałem o zawodach, ale myślałem czasami jak poradzimy sobie z tymi problemami. W Dublinie nie mogliśmy zobaczyć wiele ze względu na mało czasu - ale stwierdziłem, że rzeczywiście Irlandia jest piękna: wielkie pastwiska z dziesiątkami koni na zielonych łąkach (mimo okresu zimowego), stare średniowieczne kościoły, zamki i wieże, Morze Irlandzkie z wysokimi przypływami i pięknym portem żeglarskim w Howth, centrum Dublina ze starymi historycznymi miejscami i wysoką impresyjną iglicą o wysokości 128m - symbol czasów obecnych. I z drugiej strony, Irlandia jako kraj z nowoczesną technologią: główne fabryki firmy Intel, Hewlett Packard, IBM, Oracle i wiele innych. Te wielkie zakłady produkcyjne można było zobaczyć jadąc główną autostradą M4. No tak... i tu zamyśliłem się trochę o naszej Polsce i jej historii ostatnich 15 lat, czy nie straciliśmy w tym czasie za wiele...? Czas jednak wracać do domu.

 U podstawy 128m iglicy z nierdzewnej stali - niezły vertical w centrum miasta (a gdzie się podziały przeciwwagi?)
 Gdzie jest koniec tej iglicy?
Przed słynnym budynkiem poczty głównej    Czas na kwartę? - Yes, Guinness to dobry pomysł na zawody (w odpowiedniej ilości) Piątek: zostało 8 godzin do startu. Czy jestem gotów?

      Z czteroma dodatkowymi pomocnikami (Wojtek i jego synowie - dziękuję Wam chłopaki) późnym wieczorem w strumieniu świateł reflektorów wyciągnęliśmy maszt w górę. Jednak musieliśmy to robić kilkakrotnie zapominając to o kablu zasilającym, to elemencie mocującym. Chłopcy trzymający liny musieli się stosować do naszych instrukcji, aby maszt cały czas utrzymywać w pozycji pionowej. Teraz przyszedł czas na późny obiad i kilka godzin snu przed zawodami.

 Tak, jestem gotów. Wszystkie anteny pracują prawidłowo (biała chorągiewka pokazuje kierunek nadawania)
 Mały i niezawodny IC706mk2g z 500Hz CW filtrem (zasilanie z małego i lekkiego zasilacza SEC1223 od Samlexa)

Praca w zawodach

      O godzinie 00:00 (również ten sam irlandzki czas) zawody CQWW rozpoczęły się. Zacząłem pracę na moim ulubionym paśmie 40m, ale szybko zdałem sobie sprawę, że nie jest to takie same pasmo jak na mojej domowej pełnowymiarowej 3 elementowej antenie yagi z dużą mocą w antenie. Używam przecież tylko 100W i obrotowego dipola. Musiałem więc pracować szukając stacji zamiast cieszyć się częstym wołaniem mojej stacji (tzw. pile-up). Na 40m spędziłem pierwsze 3 godziny zawodów robiąc tylko 100 łączności (QSO). Pile-up zaczął się na paśmie 80m zwiększając natychmiast ilość łączności (tzw. Rate - współczynnik nawiązanych łączności na godzinę). Ameryka Północna była głośna (znajduję się 1500km dalej na zachód od mojego domowego położenia) i stacje stamtąd wołały mnie również. Minęły kolejne 3 godziny. Licznik w logu wskazuje 300 QSO. Czas zajrzeć na 160m - najtrudniejsze pasmo do łączności dalekosiężnej. Ilość mnożników szybko przybywała (VY2NT z Kanady był bardzo silny) ale nie mogłem podawać nieustannie CQ (wywołania do wszystkich stacji) przy braku jakiekolwiek odpowiedzi z ich strony. Antena na 160m stroiła się bardzo wąsko z trasceiverem IC706mkIIg. Zaledwie około 20kHz w centrum 1830kHz. Tylko w tym zakresie miałem prawie pełną moc (nie używałem żadnego tunera antenowego). Wróciłem na 80m na godzinę a potem na 40m o godz. 08:00. Zbliżał się wschód słońca w Irlandii. Ale 40-tka znowu było zaskoczeniem: brak Stanów - jedynie pojedyncze najsilniejsze stacje (big guns).

      O godzinie 08:43 z 380 QSO w logu przeszedłem na 20m spróbować po raz pierwszy pracy na spiderbeamie. Przejrzałem szybko pasmo robiąc pierwsze QSO z Brazylią (PS2T), Marocco (CN2R) i Cape Verde (D4B) i sporo innych DX-ów (Mirek VK6DXI szybko znalazł sie w logu). Obróciłem antenę na wschód i rozpocząłem pile-up z Europą. Przez następne dwie godziny zapomniałem o innych pasmach ale licznik QSO zwiększył się do 522. Opuściłem 20m z zapisanym w logu jedynym i ostatnim jak się okazało Japończykiem w logu JH5PHC. Kierunek na Japonię przechodzi bardzo blisko bieguna północnego i stanowi to silną barierę. Sprawdźmy co dzieje się na 15m? - tak, Europa jest głośna. Jest 10:45. Za wcześnie na Stany, więc antena dalej "patrzyła" w kierunku wschodnim. O 11:19 zawołał mnie mimo ustawionej tyłem do niego anteny pierwszy Amerykanin K1IR. Co zrobić: obrócić antenę na zachód i stracić siłę sygnału dla Europy czy nic nie zmieniać? Zdecydowałem pozostać z myślą, że porobię daleki wschód i coś z Pacyfiku. Jednak wśród wielu Europejczyków niewiele DX-ów przybyło przez następne dwie godziny (niezawodny był Alan VK8AV z Darwin w Australii). Pomyślałem, że za późno pojawiłem się na 15m dla tego kierunku i jutro pojawię się wcześniej. Sprawdzając 10m z kilkoma zaledwie QSO i to tylko z bardzo ukierunkowanymi strefami (VK9AA z Cocos-Keeling na Oceanie Indyjskim był miłą niespodzianką) otwierającymi się na krótko, straciłem sporo czasu. Wróciłem więc na 15m pracując już teraz ze Stanami i Kanadą. Oczywiście kręciłem gałką trasceivera w lewo i prawo znajdując nowe nawet podwójne mnożniki (kraj i strefa). O 15:00 zmieniłem pasmo na 20m mając w logu już 800 QSO. Całkiem nieźle: średnio 53 QSO na godzinę. 20m przez następne 1,5 godziny było równie dobre. I wtedy propagacja zaczęła się zmieniać. Wzrósł szum: 10m zamknięte, 15m bardzo zmienne (mimo to dwa dobre strzały VP8WWW - Falklandy i CP6WW - Boliwia) powoli się zamykało. Czułem "zapach" zorzy polarnej w eterze. Robiąc jeszcze trochę QSO na 20m przeszedłem definitywnie na nocne pasma o 18:18 mając w logu 957 QSO.

 
 Pokój operatorski  Inne ujęcie miejsca, gdzie spędziłem 48 godzin w zawodach

      Pasmo 40m przez pierwszą godzinę było dobre. Pracując z Europą próbowałem się przebić do stacji azjatyckich ale w wielu przypadkach przegrywałem. Mogłem co nieco poczuć efekt kierunkowości swojego obracanego dipola rozstawionego nad Spiderbeamem (różnica na stacji z Egiptu SU9NC była wyraźna od 1 do 2 S - na korzyść położenia w poprzek do kierunku - odpowiedział za pierwszym razem mimo silnego pileupu).

      O godzinie 20:50 z 1040 QSO przeszedłem na 80m. Niestety - antena nie pracuje. Czyżby Prawa Murphiego zadziałały? Duży SWR, brak mocy i brak odpowiedzi wołanych stacji. Co się stało? Wyszedłem na zewnątrz i znalazłem jedno ramię anteny inverted leżące na ziemi. Tak, Murphy się cieszy: linka była zbyt mocno naciągnięta, tak jakby służyła za odciąg masztu i urwała się przy silniejszym podmuchu wiatru za dnia. "Czy rodzina jest gotowa pomóc?" - zawołałem. Pomoc chłopaków znów będzie nieodzowna. Straciłem ponad godzinę na naprawienie anteny i po powrocie do stacji zajrzałem jednak na 160m logując w godzinę ponad 50 QSO. Wtedy wróciłem na 80m gdzie pileup zaczął się ponownie i tak wszedłem w drugi dzień zawodów kończąc pierwszy ilością 1102 QSO. Byłem cały czas na 80m gdy stacja z Syberii RY9C (strefa 17) poprosiła mnie o przejście na 160m dla mnożnika. Zgodziłem się natychmiast logując podwójny mnożnik. Pasmo 80m było jednak najlepszym z trzech nocnych pasm. 40m sprawdziłem tylko raz i to była najgorsza godzina tych zawodów. Zapisałem tylko 17 QSO w logu w tym trochę mnożników. Wolałem jednak 80m. O 04:00 postanowiłem zaczerpnąć trochę snu, mimo że mogłem dalej siedzieć przy stacji. Jednak lepiej zachować energię na górne pasma za dnia.

      Po "długim" dwugodzinnym śnie rozpocząłem pracę na 160m szybko przechodząc na 80m, a potem na 40m zatrzymując się na dłużej. Zrobiłem niestety jedynego tylko DX-a, ale za to podwójny mnożnik ZL6QH długą drogą (można zawsze zaliczyć Nową Zelandię z Europy dzięki Waszej dobrej stacji). Minęło tym sposobem dwie godziny a licznik QSO wzrósł o kolejną setkę. Jest 08:44 - zgodnie z wczorajszą obietnicą pracę na wyższych pasmach zacząłem od 15m licząc na daleki wschód. Dwie godziny wcześniej niż wczoraj. Jednak była to zła decyzja. Pasmo było okropne, żadnego Japończyka i żadnego Azjaty. Po zaledwie 20 QSO, w tym ponownie SU9NC z Egiptu jako podwójny mnożnik, wybrałem 20m na następne dwie godziny zaglądając w międzyczasie na 10m dla kilku nowych QSO logując VU2WAP (Indie) jako podwójny mnożnik. Na zegarze 10:45 - teraz 15m jest znacznie lepsze - tak jak wczoraj. Starając się zaglądać na 10m pracowałem na 15m prawie do 14:00 łamiąc kolejną barierę 1500 QSO i 900 tys. punktów. Rekord Irlandii w tabeli wszechczasów zawodów CQ WW CW w mojej kategorii (SOAB LP) został pobity - a zostało 10 godzin do końca zawodów. Wiesław: nie zwalniaj, powiedziałem sobie. Od tej pory skakałem pomiędzy 20m a 15m z przewagą 20m gdy 15-tka już się zamykała dla Stanów. O 19:00 kiedy i 20m zamknęło się ostatecznie w logu było 1726 QSO. Coraz bliżej do magicznej liczby 2000 QSO dla mojej kategorii małej mocy.

 Już blisko 1mln punktów - rekord wszechczasów w CQWW CW dla Irlandii w kategorii SOAB LP został pobity:  http://cqww.com/europe_c.htm  Po 34 godz. zawodów (Guinness i napój wzmacniający Lucozade utrzymywały mnie w dobrej formie) 

      Zostało 5 godzin do końca: Czy przekroczę tą liczbę 2 tysięcy QSO? Niestety był to najgorszy okres z całych zawodów. Brak stanów na 40m. Brak pileupu na 80m. Wołanie podwójnych mnożników nie przynosiło skutku - Zorza była silniejsza niż wczoraj i znacznie tłumiła sygnały. Dużym zaskoczeniem było dla mnie usłyszenie jak stacja 9N7BCC z Nepalu zawołała stację z Uralu UZ9AYA robiąc obustronna łączność - gdzie zapytacie? na 160m. Dla mnie to nowy kraj byłby w ogóle w DXCC (ale zrobiłem ich po powrocie do Polski na osłodę). Również w tym czasie zjadłem wspólną pożegnalną kolację z rodziną (odlatuję jutro rano o 07:00 do Warszawy). Przez te 5 ostatnich godzin zawodów zrobiłem zaledwie 100 QSO kończąc na liczbie 1813 łączności i 1,23 miliona punktów.

      Po godzinie zero opuściliśmy maszt. Wtedy wziąłem solidny prysznic, ogoliłem się i położyłem do łóżka na zaledwie 4 godziny. O 05:30 z bratem pojechaliśmy na lotnisko do Dublina. Mieliśmy samoloty o tej samej godzinie ze stanowisk (gate) obok siebie 27 i 28: Ja jadę do Warszawy, Wojtek leci do Malagi w Hiszpanii na spotkanie w interesach (czy znacie takich mistrzów w planowaniu swojego czasu jakim jest mój brat?). Na 20 minut przed odlotem uścisnęliśmy sobie dłonie na pożegnanie mówiąc do zobaczenia i wkrótce jego samolot wystartował zaraz przed moim. A nasz tata został w Maynooth i z chłopcami powoli zdemontował anteny i popakował w pudła na następny raz. Dziękuję Wam wszystkim z Rossalyn na czele.

Jaka szkoda - nazajutrz rano tata z chłopcami musiał zdemontować tak piękny system antenowy

Czas wracać do domu - helikopter czeka

O 10:00 rano w poniedziałek, kiedy jeszcze wielu zawodników spało snem zabitego, ja lądowałem w Warszawie

    10 godzin po zakończeniu zawodów byłem już 1500 km od miejsca, z którego nadawałem w pierwszej swojej wyprawie DX-owej, myślę, że nie ostatniej. Gdzie pojadę następnym razem? Może do młodszego brata Zbyszka w Nowym Jorku. Trzymaj Wiesław rękę na kluczu telegraficznym!

 

W mojej opinii

  1. Cieszę się z wyniku - szkoda, że 10m nie dopisało a przecież Spiderbeam ma 4 el. na to pasmo (gratuluję wyniku Paulowi EI5DI - Paul, czy pamiętasz Wojtka i mnie?)

  2. Spiderbeam pracuje wspaniale, Mogłem odnieść takie wrażenie znając odczucia z pracy na moich antenach kierunkowych z domu

  3. Trudno jest wywołać pileup na 100W zwłaszcza z tego rejonu mocno wysuniętego na północ (w porównaniu np. do stacji z Hiszpanii EA7 z południa Europy)

  4. Ta sama, a nawet trudniejsza sytuacja z łącznościami z dalekim wschodem i Japonią

  5. Bardzo piękne są long path na VK i ZL na 40m i 20m (Japonię również na 40m słyszałem rano)

  6. Warto zrobić solidny niezawodny przełącznik anten aby używać tylko jednego kabla koncentrycznego do wszystkich anten (50m kabla RG58 waży 0.8 kg co niestety dla linii lotniczych stanowi dodatkowe 5 lub 7 Euro za kg nadwagi)

  7. Wpadłem na lepsze rozwiązanie: maszt byłby postawiony na obrotnicy usadowionej na ziemi. Czterokilogramowy ciężar znika z czubka masztu czyniąc konstrukcję bardziej stabilną

  8. Warto posiadać w użytku wypuszczany maszt z krótszymi segmentami np. 120cm z możliwością blokowania go na każdej wysokości (zobacz np. na stronie http://www.teleskopmaste.de/e_prod_rund.htm  - dzięki Con DF4SA za info)

  9. Dzięki Bogu, że w czasie mojego całego pobytu nie było żadnych silnych atlantyckich wiatrów i sztormów znanych dobrze w Irlandii

  10. Dla Europejczyka z kontynentu takiego jak ja, dziwnym uczuciem jest widok samochodu bez kierowcy (ruch lewostronny). Czasami wydawało się, że jak zza zakrętu wyskoczy samochód to będzie po nas. Sporo czasu minęło zanim przestałem hamować nogami jako pasażer

 

Podsumowania 

BAND QSO PTS PTS/QSO Zones Countries
160 137 143 1.04 7 41
80 409 533 1.30 11 54
40 319 434 1.36 19 74
20 529 972 1.84 24 78
15 394 728 1.85 20 73
10 25 51 2.04 12 20
Total 1813 2861 1.58 93 340

                                                                                                Wynik końcowy:  1,238,813


Statystyka:

Continent 160m 80m 40m 20m 15m 10m ALL Percent
North America CW 1 42 32 178 119 1 373 20.5
South America CW 0 1 7 11 15 2 36 2.0
Europe CW 134 346 261 309 229 12 1291 70.8
Asia CW 1 15 9 16 19 4 64 3.5
Africa CW 3 5 10 13 13 4 48 2.6
Oceania CW 0 0 1 6 1 1 9 0.5

 

Dziękuję za przeczytanie mojego opowiadania

73, Wiesław SP4Z

Jakiekolwiek zapytania kieruj na adres :  sp4eez@poczta.fm   sp4z@poczta.fm

Obejrzyj zdjęcia moich anten w Łapach:
 

http://www.sn0hq.org/foto/view_album.php?set_albumName=sp4z

i stronę klubu krótkofalowców w ZSM Łapy, gdzie jestem nauczycielem na pracowni elektronicznej:

http://www.sp4pbi.webpark.pl

 

Jak dobrze wracać bezpiecznie do domu. Moja żona Maria i dzieci: Piotr, Renata i Paulina. Obok teściowie.

 

Pozostałe zdjęcia anteny Spiderbeam